-
Ruszamy na Starówkę,
zjeżdżamy zamkową i dalej koło kościoła św. Jakuba w górę. Jadąc cały czas
prosto docieramy do skrzyżowania z ulicą Armii
Krajowej, skręcamy w lewo koło kwiaciarni Magnolia. Za kawiarenką
internetową "Click" mamy do słupa przytwierdzoną tablicę, z wyrysowanymi
szlakami. Ruszamy szlakiem zielonym, czyli prosto.
-
Skręcamy w uliczkę Henryka Sand.
i jadąc cały czas prosto docieramy do ul. Krętej.
To naprawdę ładny odcinek, małe wąwoziki, sady...
-
Z ul. Krętej skręcamy (cały czas za szlakiem) na
ul. Krakowską - czyli w lewo. Krakowską
przecinamy w poprzek i jedziemy na Koćmierzów -
Ostrołękę. Tu już ruch mniejszy i można się rozluźnić. Jedziemy
cały czas prosto, prowadzą nas tabliczki wyznaczające szlak zielony.
Docieramy do Ostrołęki, mijamy sklep (za
ostrym łukiem w lewo) i możemy wjechać na wał na wprost nas. Ładny widok
na Wisłę i wogóle błogo. Polecam małą sjestę:)
-
Gdy zjedziemy z wału, spokojnie pedałujemy dalej, cały
czas po lewej mamy właśnie ów wał. Pilnujemy tabliczek ze szlakiem, aby
nie zboczyć z kursu. Po kilkunastu minutach powinniśmy minąć tabliczkę
"Skotniki" (a wcześniej "Bogoria Skot.").
Oczom naszym ukaże się krzyżówka. I tu uwaga - szlak każe nam jechać
prosto, na Koprzewnicę, ale my skręcamy w prawo i zajeżdżamy do
dworku Skotnickich. Nie sposób go nie
zauważyć :) Tu można chwilkę odsapnąć. Warto zrobić kilka fotek. Gdy już
nacieszymy oczy, to wracamy na drogę - nie jedziemy na Koprzewnicę, ale w
stronę, w którą skręciliśmy na krzyżówce, a skręcaliśmy w prawo. Po
jakichś 2 km docieramy do trasy głównej.
-
No i tu niestety czeka nas mały kawałeczek główną
drogą. Skręcamy w prawo i jedziemy w stronę Samborca.
Przejeżdżamy cały Samborzec o szukamy tabliczki oznaczającej
Polanów.
-
Na Polanów skręcamy w
lewo, zaraz za Samborcem. Na przeciwko skrętu jest biały przystanek -
traficie na pewno.
-
Teraz spokojnie kręcimy niecałe 2 km. Gdy naszym oczom
ukaże się rażąco żółty sklep, skręcamy w
prawo. Zakręt jest charakterystyczny, bardzo ostry, prawie zawracamy.
No i ten sklep...
-
Tutaj jedziemy prosto wąską asfaltówką, a po chwili
wbijamy się na polną drogę - jedziemy nią spokojnie, oczom naszym ukazuje
się właśnie stromy podjazd. To złudzenie - jest dość delikatny i krótki -
atakujemy go bez obaw.
-
Na końcu podjazdu jest zjazd, który doprowadza nas do
asfaltówki. Skręcamy w prawo, ale rzućcie
okiem na lewo - jakiż wspaniały podjaździk:)
-
Tutaj dosłownie chwilka pod górkę i zaraz docieramy do
krzyżówki. Są 3 asfaltowe drogi, ale nas
interesuje ta czwarta. Na wprost nas - polna, prowadzi w sady.
-
Jedziemy nią (po prawej cudowna panorama okolicy) jakiś
kawałek (a na wprost widać Sandomierz - weźcie lornetkę). Po pewnym czasie
droga się rozwidla - jedziemy w prawo.
-
Docieramy do zjazdu - ma on troszkę i można się bujnąć
- ale uważajcie. Droga rozjeżdżona przez ciągniki i jeszcze ktoś postawił
w jednym miejscu w poprzek krawężnik :)
-
Docieramy do asfaltu - skręcamy w
lewo. I tutaj mamy 2 warianty: