|
Dzisiejszego dnia (tj. 25 marca 2007) ruszyła
lubelska filia Bike Equipy Sandomierz. Celem pierwszej wycieczki było
zdobycie
Zalewu
Zemborzyckiego, co też (dzięki sprzyjającej aurze) w godzinach
chwilępopołudniowych zostało uczynione przez trzyosobowy skład kolarzy -
dla odmiany - górskich.
Po dotarciu przez wielkomiejskie korki do akademików Polibudy dołączyło
się do mnie dwóch kompanów przygód żądnych – Pepe i Krupek vel Kropek :P Pepe
poprowadził nas bagienną łączką do trasy rowerowej, prowadzącej prosto nad
w/w zalew. To jedna z niewielu dróg rowerowych, którą miałam przyjemność
jechać, jednak muszę przyznać, że jest całkiem sympatyczna (szczególnie
jak pędzi się z wiatrem). Po dojechaniu nad wodę zrobiliśmy mały postój, w
celu poadmirowania wielkości zbiornika i pstryknięciu pamiątkowej fotki.
Dalsza droga, ba - droga wzdłuż całej linii brzegowej, którą pokonaliśmy –
prowadziła głównie przez las. Czyli : kręte dróżki, korzenie wystające z
ziemi ponad normę, piach - to znów błoto.
Już na samym początku 12-kilometrowej traski Kropkowi przytrafiła się
przygoda, w której miał szansę pokazać swoją bohaterskość :P Pod koła
wbiegło mu małe dzieciątko, jednak on – czując, że tylny hamulec zawiedzie
w takiej sytuacji, nie zważając na konsekwencje – zahamował gwałtownie
przednim hamulcem. Skutkiem było postawienie roweru do pionu i małe
akrobacje kolarza, zakończone szczęśliwie i bez żadnych nieprzyjemności
typu „upadek” (np. na głowę).
Chwilę trzymaliśmy się żółtego szlaku (jeszcze mi nie znanego), następnie
pobłądziliśmy między krzakami, żeby w końcu wyjechać z lasu na otwartą
przestrzeń. Doprowadziła nas ona, ciągle samiutkim brzegiem, do mola z
żółtą wieżyczką obserwacyjną. Kolejnym punktem zaczepnym była knajpa, w
której nie zabawiliśmy długo z powodu cen nie-na-kieszeń-studenta.
Znad zalewu wróciliśmy tą samą ścieżką rowerową, nie dojeżdżając nią
jednak do samej Polibudy – zboczyliśmy do Lidla na Frumenta :)
Reasumując: zrobiłam dzisiaj ok. 35km (chłopaki 10 mniej – różnica
wynikała oczywiście z naszych miejsc zamieszkania) kilkoma rodzajami
tras, czas spędzony na „świeżym powietrzu” z rowerkiem – ok. 4 godzin.
|