|Grębów|
     

Wczoraj (dnia 15 maja) pełni energii wyjechaliśmy do Grębowa. Jak to my, zebraliśmy się pod Bramą i byli : ja(Piotrek/Lewy), Piotr, Piotrek, Stachu, Doktor, FA, Karolina, MacDwain, Amra. Nie czekając na popęd w postaci kopa nogą w dupę ruszyliśmy przed siebie. Jak zwykle : Browarna, most, za mostem w lewo kawałeczek i w prawo znów kawałeczek za tory i w prawo. Dalej w stronę Furman. Oczywiście w Furmanach postój na małe jedno i zjedzenie małego conieco :).

Po krótkim popasie mieliśmy problemy co do obrania drogi ale i tak pojechaliśmy na Grębów. Tutaj nic nie trzeba opisywać :P. Jednak wydarzył się jeden incydent mianowicie Karolina złapała gumę, ale jak powszechnie wiadomo, że my to zgrani jesteśmy i po chwili wszystko już grało i piło ;). Po dojechaniu do Grębowa, ulokowaliśmy się na "rynku". Tutaj wypiliśmy po frumencie i ustaliliśmy że pojedziemy do niedalekiego lasku w celu uzbierania … ano kto był to wie o co się rozchodzi ;). Oczywiście w lasku rozłożyliśmy się na całego i korzystaliśmy z dobrodziejstw sklepowych (piwa i czekolad).

Po n minutach zebraliśmy się w drogę powrotną. Przez Grębów do Zabrnii. W Zabrnii w prawo do niedawno odkrytej bardzo fajnej "miejscówki". Jeżeli chcesz się dowiedzieć gdzie to jest.. niestety musisz się z nami tam wybrać.. :P ;). Wiem, że straszne no ale cóż zrobić ;). Na miejscu urządziliśmy sobie ognisko. "Czas miło się dłużył". Było pewne zagrożenie ze strony nieciekawie wyglądających chmur ale z zapewnień Doktora "Nie będzie padało, bo ptaki śpiewają!" zostaliśmy ocaleni przed deszczem ! Doktor = Szaman (?). Niewielka różnica :). Po jakimś czasie ruszyliśmy w drogę powrotną, gdzie jako tako nic się interesującego nie wydarzyło bo każdy był najedzony i jakoś nie był nikt chętny do wysoko-poziomowych rozmów :P.